Masz czasem tak, że stoisz na brzegu jeziora albo patrzysz na znajomych szalejących w hotelowym basenie i myślisz: „Kurczę, też bym tak chciał/a”? A zaraz potem pojawia się w głowie ten cichy głosik: „Ale jak to teraz? W moim wieku? Wszyscy będą się patrzeć. To już nie dla mnie”. Jeśli choć raz przemknęło Ci to przez myśl, to ten tekst jest właśnie dla Ciebie.
Zacznijmy od obalenia największego mitu: nie, nie jest za późno. Absolutnie.
Wiek to tylko liczba, a woda ma to do siebie, że jest cierpliwa i nie ocenia metryki. Bariery, które nas powstrzymują, rzadko kiedy są fizyczne. One siedzą w naszej głowie. To zlepek dawnych doświadczeń (ktoś nas kiedyś wrzucił do wody „dla żartu”?), poczucia wstydu czy po prostu strachu przed nieznanym. Pierwszy krok to uświadomienie sobie, że to normalne i że setki dorosłych czują dokładnie to samo.

No dobrze, ale jak ten pierwszy krok w ogóle postawić? Jak zamienić „chciałbym” na „robię to”?
Po pierwsze, znajdź swoje „dlaczego”. Chcesz czuć się bezpiecznie na wakacjach z dziećmi? A może marzy Ci się pływanie w morzu o wschodzie słońca? Może lekarz zalecił basen dla zdrowia kręgosłupa, zmęczonego ośmioma godzinami przy biurku? Twoje „dlaczego” będzie Twoją osobistą motywacją, paliwem, które pomoże Ci odpalić, gdy pojawią się wątpliwości.
Po drugie, odpuść sobie presję. Nikt nie oczekuje, że po pierwszej lekcji będziesz śmigać kraulem jak Michael Phelps. Twoim pierwszym celem nie jest przepłynięcie basenu, ale komfortowe zanurzenie twarzy, spokojne położenie się na wodzie czy opanowanie oddechu. To metoda małych kroków. Każdy z nich to ogromny sukces, który buduje zaufanie – zarówno do wody, jak i do samego siebie.
Po trzecie, i to chyba najważniejsze, poszukaj profesjonalnego wsparcia. Dobry instruktor specjalizujący się w pracy z dorosłymi to klucz. On rozumie Twoje obawy, wie, jak tłumaczyć technikę w przystępny sposób i potrafi stworzyć bezpieczną, swobodną atmosferę. W grupie innych początkujących dorosłych szybko zrozumiesz, że nie jesteś sam/a ze swoimi lękami. To niesamowicie uwalniające uczucie.
Pływanie to znacznie więcej niż tylko sport. To forma medytacji w ruchu, chwila, w której odcinasz się od świata i skupiasz tylko na rytmie swojego ciała i oddechu. To ulga dla kręgosłupa, reset dla głowy i ogromny zastrzyk endorfin. A uczucie, gdy po tygodniach nauki nagle orientujesz się, że płyniesz – swobodnie, bez lęku, ciesząc się wodą – jest po prostu bezcenne.
Więc przestań myśleć „kiedyś to zrobię”. Twoje „kiedyś” może zacząć się dzisiaj. Wystarczy jeden telefon lub mail, by umówić się na lekcję. Dasz sobie szansę?

